Czas do dyspozycji pracodawcy

W dniu 6 maja 2014 roku Sąd Najwyższy wydał wyrok w sprawie o sygnaturze akt II PK 219/13. I chociaż chodzi tu o wyrok zapadły w zwykłym, trzyosobowym składzie nie mniej jednak z uwagi na autorytet sędziego sprawozdawcy (SSN Józef Iwulski), a może zwłaszcza z uwagi na fundamentalną treść uzasadnienia wyroku – orzeczenie to będzie miało kluczowe znaczenie dla kształtowania się praktyki dotyczącej czasu pracy i godzin nadliczbowych.

Wyrok ten powinien być bardzo mocno i w pełni przyswojony przede wszystkim przez pracodawców korzystających w nieograniczonym zakresie z pracowników, którym powierzone zostały zadania wykonywane w warunkach przemieszczania się w ramach pracy i zarazem takim, którym pracodawca nie zapewnił stałego miejsca pracy o charakterze biurowym.

Orzeczenie stanowi interpretację pojęcia zawartego w art. 128 kodeksu pracy, a mianowicie „pozostawania do dyspozycji pracodawcy” przez pracownika. Zgodnie z narzucającą się,  choć nie wiedzieć czemu raczej powszechnie lekceważoną semantyczną wykładnią przepisu, Sąd Najwyższy interpretuje pojęcie to bardzo szeroko.

Wyrok zapadł na kanwie roszczenia o zapłatę za godziny nadliczbowe pracownika firmy – co wynika jednoznacznie z przytoczonych na temat tej firmy danych – Avon, która w warunkach pracy w terenie koordynowała pracę kilkunastu kierowników sprzedaży, pośrednio zaś kilkuset koordynatorów sprzedaży oraz kilkunastu tysięcy konsultantek. Praca polegała na przemieszczaniu się z domu, do poszczególnych biur kierownika sprzedaży, wykonywaniu telefonów koordynujących sprzedaż a następnie sporządzaniu, w godzinach wieczornych sprawozdań sprzedażowych na użytek pracodawcy.

Podstawowa, ugruntowana bogatym orzecznictwem pochodzącym nawet jeszcze z lat siedemdziesiątych, teza wyroku polega na tym, że czasem pracy, za który należy się wynagrodzenie jest cały czas w którym pracownik poświęca w związku z pracą i to bez względu, czy czas jest ten czynnie przez obowiązki służbowe zagospodarowany.

Choć teza taka w wyroku nie pada wprost,  jest jasne, iż z punktu widzenia wynagrodzenia za czas pracy nie ma znaczenia, czy pracownik faktycznie wykorzystywał czas podróży służbowej w interesie pracodawcy, skoro w tym czasie nie był w możności zajmowania się jakąkolwiek inną pracą. Dla stanowiska Sądu Najwyższego bowiem nie miała znaczenia i ta okoliczność, że pracownik w trakcie wykonywania pracy studiował i co najmniej w pewnym zakresie czas podróży służbowych poświęcał na naukę związaną ze studiami. Zdaniem Sądu Najwyższego skoro czas ten i tak przeznaczony byłby na pracę w tym przypadku na podróż z jednego miejsca wykonywania pracy do drugiego – to nie można w dowolnym i przypadkowy sposób pomniejszać ilości czasu, w którym pracownik faktycznie pozostawał do dyspozycji pracodawcy. W związku zaś z brakiem stałego miejsca pracy – czas pracy liczony jest od momentu opuszczenia domu do momentu powrotu do domu, przy czym, praca wykonywana w domu także stanowi czas pozostawiony do dyspozycji pracodawcy.

Orzeczenie ma swoją logikę prawną i faktyczną. Ta pierwsza zawarta jest w treści przepisu, który, interpretowany literalnie nie pozwala się sprowadzić do wykonywania określonych czynności na rzecz pracodawcy. Od strony prawnej również stanowisko Sądu Najwyższego i tym jest uzasadnione, że niezwykle trudno jest  - lub raczej jest to po prostu niemożliwe – przeprowadzenie uchwytnej dystynkcji między czasem faktycznie wykonywanej pracy i czasem, w którym pracownik zapewne pracy nie wykonywał, ale też nie był w stanie i w możności wykonywać jakiejkolwiek innej pracy a co więcej, czasem tym nie dysponował swobodnie i na własny użytek.

Rzecz prosta, opisany stan faktyczny ma szereg uwarunkowań, które powinny być wzięte pod uwagę w przypadku aplikowania tez powyższego orzeczenia do innych stanów faktycznych. Umowa o pracę, którą zawarł pracownik przewidywała wykonywanie obowiązków służbowych w siedzibie pracodawcy – co nie miało miejsca. Umowa ta nie zawierała ponadto żadnych szczegółowych uregulowań dotyczących sposobu rozliczania czasu pracownika, w szczególności pracownik w opisanym przykładzie nie wykonywał pracy w zadaniowym czasie pracy. Powyższe nie zmienia faktu, że wyrok ów stwarza swoiste domniemanie na korzyść pracownika, iż czas pracy pozostawiony w jakiejkolwiek postaci do dyspozycji pracodawcy jest czasem pracy, za który należy się wynagrodzenie.

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

Kancelaria rozwija praktykę transakcyjną, nieruchomościową i okołogiełdową.

Obsługując ponad 100 podmiotów gospodarczych rozwija także praktykę korporacyjną.

Kancelaria Prawa Pracy, FATCA i Prawo Piłki Nożnej to kolejne dziedziny specjalizacji Kancelarii. Kancelaria i jej prawnicy rozwinęli szereg węższych, ścisłych specjalizacji prawniczych, opierając je na dotychczas zdobytym w tego typu sprawach doświadczeniu.

 Do góry