Czas dojazdu czasem pracy

    •  Dominika Latawiec-Chara
  • Komentarze

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z dnia 10 września 2015 roku, w sprawie o sygnaturze C-266/14, uznał, że w przypadku pracowników, którzy nie mają stałego lub zwykłego miejsca pracy, czas dojazdu poświęcany przez tych pracowników między ich miejscem zamieszkania a siedzibami pierwszego i ostatniego klienta, stanowi czas pracy.

Powyższy wyrok zapadł na kanwie sporu pomiędzy Federación de Servicios Privados del sindicato Comisiones Obreras a Tyco Integrated Security SL i Tyco Integrated Fire & Security Corporation Servicios SA (zwanymi dalej łącznie „Tyco”).

Tyco jest spółką prawa hiszpańskiego, której działalność obejmuje instalację oraz obsługę systemów antywłamaniowych. Początkowo struktura Tyco zakładała istnienie centrali oraz biur regionalnych. W 2011 roku nastąpiła jednak likwidacja biur regionalnych. Zamiast tego pracownikom technicznym przydzielono poszczególne obszary geograficzne, w ramach których mieli instalować lub obsługiwać urządzenia w domach lub w zakładach przemysłowych. Jednocześnie pracę tych pracowników zorganizowano w ten sposób, że pracownicy ci dzień wcześniej otrzymywali za pośrednictwem aplikacji telefonicznej listę klientów, których mieli odwiedzić wraz z godzinami, w których mieli się tam stawić. Pracownicy dojeżdżali do klientów samochodem służbowym, którym – po zakończeniu pracy – wracali do swojego miejsca zamieszkania. Dodatkowo pracownicy byli zobowiązani poinformować Tyco o czynnościach wykonanych w ciągu danego dnia.

W tym stanie faktycznym Tyco uznawało, że czasem pracy pracowników technicznych jest czas od chwili przybycia do siedziby pierwszego klienta do chwili opuszczenia siedziby ostatniego klienta. Innymi słowy, Tyco w czasie pracy uwzględniało wyłącznie czas poświęcony przez pracowników technicznych na wykonywanie pracy na miejscu u klienta oraz przejazdy pomiędzy klientami. Taki sposób rozliczania pracy pozostawał w ocenie Tyco uzasadniony analogią do sposobu świadczenia pracy w okresie, w którym istniały biura regionalne – wówczas bowiem czas pracy liczono od chwili przybycia pracowników do biur regionalnych w celu udostępnienia im samochodu służbowego oraz wykazu klientów, których w danym dniu mieli odwiedzić, do chwili oddania przez pracowników samochodów w biurach regionalnych, wobec zakończenia świadczenia pracy w danym dniu. Tyco zaznaczało również, że nieuznawanie czasu dojazdu do klienta za czas pracy jest uzasadnione ponadto okolicznością, iż w tym czasie pracownik nie wykonuje faktycznie pracy na jego rzecz, a także faktem, że pracownik w tym czasie nie pozostaje w pełni do dyspozycji pracodawcy, który nie ma wpływu np. na wybór trasy.  

Wątpliwości co do prawidłowości takiej interpretacji czasu pracy powziął jednak hiszpański trybunał narodowy Audiencia Nacional, który zadał Trybunałowi Sprawiedliwości Unii Europejskiej pytanie prejudycjalne, czy taki sposób interpretacji czasu pracy jest uzasadniony w świetle dyrektywy 2003/88/WE Parlamentu Europejskiego i Rady z dnia 4 listopada 2003 r. dotyczącej niektórych aspektów organizacji czasu pracy (Dz.U. L 299, s. 9) (zwanej dalej „Dyrektywą”).

Odpowiadając na powyższe pytanie, Trybunał w pierwszej kolejności podkreślił, że Dyrektywa przewiduje podział dychotomiczny na czas pracy oraz okres odpoczynku. Tym samym, niedopuszczalne jest tworzenie kategorii pośrednich pomiędzy pracą a odpoczynkiem.

Trybunał zaznaczył również, że czasem pracy jest każdy okres, podczas którego pracownik pracuje, pozostaje w dyspozycji pracodawcy oraz wypełnia swe zadania i obowiązki. Zdaniem Trybunału fakt, że w czasie dojazdu do klientów pracownicy nie świadczą „bezpośrednio” pracy jest bez znaczenia, bowiem dojazd ten stanowi nieodzowny element wykonywania usług u klientów.

Podobnie okoliczność dysponowania przez pracowników swobodą wyboru trasy dojazdu do klienta nie może przesądzać o odmowie uznania czasu dojazdu za czas pracy. Trybunał przypomniał bowiem, że w tym czasie pracownicy pozostają do dyspozycji pracodawcy, który może zmienić kolejność klientów, dodać lub anulować spotkanie. Podkreślono również, że pracownicy zazwyczaj nie mogą skrócić czasu niezbędnego do dojazdu, jak również nie mogą się w tym terminie zajmować własnymi sprawami, co przesądza o ich pozostawaniu w dyspozycji pracodawcy.

Podsumowując, Trybunał uznał, że w świetle Dyrektywy, w przypadku pracowników, którzy  nie mają stałego lub zwykłego miejsca pracy, czas dojazdu stanowi czas pracy.

Omówione orzeczenie Trybunału, wobec obowiązującej w Unii Europejskiej zasady, zgodnie z którą sądy państw członkowskich mają obowiązek interpretowania prawa krajowego zgodnie z prawem wspólnotowym, może mieć bardzo duże znaczenie dla polskich pracodawców. Należy bowiem zauważyć, że z powołaniem się na to orzeczenie, polscy pracownicy, którzy nie mają stałego lub zwykłego miejsca pracy będą mogli żądać zaliczenia czasu dojazdu do czasu pracy, co zapewne niejednokrotnie będzie skutkować powstaniem po stronie tych pracowników prawa do żądania wynagrodzenia za pracę w godzinach nadliczbowych.    

Kancelaria rozwija praktykę transakcyjną, nieruchomościową i okołogiełdową.

Obsługując ponad 100 podmiotów gospodarczych rozwija także praktykę korporacyjną.

Kancelaria Prawa Pracy, FATCA i Prawo Piłki Nożnej to kolejne dziedziny specjalizacji Kancelarii. Kancelaria i jej prawnicy rozwinęli szereg węższych, ścisłych specjalizacji prawniczych, opierając je na dotychczas zdobytym w tego typu sprawach doświadczeniu.

 Do góry