Ucieczka z zarządu nie uwolni od długu w ZUS

Artykuł Katarzyny Kamińskiej w dzienniku "Rzeczpospolita" z dnia 16 czerwca 2016 roku (dodatek: Praca i ZUS).

Pozorna rezygnacja z pełnienia funkcji członka zarządu to tylko nieudana próba uniknięcia odpowiedzialności za składkowe zadłużenia.

Odpowiedzialność członków zarządu za zaległości składkowe uzależniona jest od zaistnienia kilku przesłanek. Określa je art. 116 Ordynacji podatkowej, który na podstawie art. 31 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych jest odpowiednio stosowany do należności z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne.

Co do zasady odpowiedzialność członka zarządu powstaje zawsze, gdy egzekucja z majątku spółki okaże się w całości lub części bezskuteczna, chyba że wykaże on, że:

  • we właściwym czasie złożono wniosek o ogłoszenie upadłości lub otwarto postępowanie restrukturyzacyjne,
  • niezłożenie wniosku o ogłoszenie upadłości nastąpiło bez jego winy lub
  • wskaże mienie spółki, z którego egzekucja zaspokoi zaległości składkowe w znacznej części.

Podstawową kwestią jest jednak fakt pełnienia funkcji członka zarządu zobowiązanego podmiotu. Odpowiedzialność reprezentantów ograniczona jest bowiem do zaległości, które powstały w czasie sprawowania przez nich swojej funkcji. Poza sporem jest zatem to, że aby mówić o jakiejkolwiek odpowiedzialności ze spółką za należności z tytułu składek, konieczne jest ustalenie, że dana osoba w danym okresie występowała w roli jej reprezentanta.

Pole nadużyć


Chociaż powyższa kwestia powinna być oczywista, to w niektórych przypadkach nie jest, a właściwie – bywa wykorzystywana jako pole do nadużyć. W przypadku problemów finansowych spółek kapitałowych, w sytuacji gdy wniosek o ogłoszenie upadłości nie został w ogóle złożony przez członków zarządu, spełnienie przesłanek wyłączających ich odpowiedzialność jest już najczęściej niemożliwe lub – w przypadku niewskazania majątku na zaspokojenie roszczeń – co najmniej bardzo utrudnione. Stąd próbą ucieczki przed należnościami z tytułu składek na ubezpieczenia społeczne jest kwestionowanie faktu bycia członkiem zarządu przez złożenie rezygnacji z pełnienia tej funkcji.

Rezygnacja na niby


Powyższy problem stał się przedmiotem analizy Sądu Najwyższego w wyroku z 8 marca 2016 r. (akt I UK 91/15). W okolicznościach faktycznych tej sprawy członek zarządu złożył rezygnację ze swojej funkcji, jednak z materiału dowodowego wynikało, że nadal podpisywał dokumenty posługując się pieczątką wskazującą na jego stanowisko, a zmiany w zarządzie nigdy nie zostały ujawnione w aktach rejestrowych spółki. Ponadto, po pewnym czasie osoba, której odpowiedzialność starał się ustalić ZUS, została ponownie powołana w skład zarządu i jednocześnie złożyła wniosek o ogłoszenie upadłości spółki.
Z uwagi na to, że powyższa sprawa – w wyniku zaskarżenia przez członka zarządu – trafiła już wcześniej do Sądu Najwyższego, trzyosobowy skład nie mógł zmienić wyroku na skutek skargi kasacyjnej ZUS w sposób, który byłby sprzeczny z wcześniejszymi wytycznymi. Sprawa nie trafiła także do rozpoznania przez powiększony skład, chociaż było to brane pod uwagę.

Niemniej jednak, SN, będąc ograniczony wcześniejszym rozstrzygnięciem, w którym nie wzięto pod uwagę omawianej kwestii w wystarczający sposób, uznał za celowe wyrażenie w tym zakresie kilku refleksji prawnych na temat legalności zachowań niektórych członków zarządu, którzy zmierzają do kontrowersyjnego unikania subsydiarnej odpowiedzialności za zaległości składkowe dłużnych spółek przez składanie rezygnacji.

W stronę pozorności


W tym zakresie SN pokreślił, że niewykluczona jest krytyczna ocena takiej czynności pod względem wad oświadczeń woli – w tym pozorności – jeśli osoba składająca rezygnację dalej wykonuje swoje obowiązku lub jako czynności zmierzającej do obejścia prawa lub sprzecznej z zasadami współżycia społecznego, dokonanej w celu pokrzywdzenia wierzycieli lub beneficjentów zaległości składkowych. Zdaniem SN żadne subiektywne interesy reprezentantów spółek zalegających z należnościami wobec ZUS nie mogą sankcjonować unikania przez nich subsydiarnej odpowiedzialności za te zaległości zwłaszcza, że problemy finansowe spółki wynikają najczęściej ze złego, nieprofesjonalnego zarządzania przez te osoby.
Dla podsumowania należy dodać, że powyższe rozważania posłużyły Sądowi Najwyższemu do skrócenia okresu, za który członek zarządu w przedmiotowej sprawie nie ponosi odpowiedzialności, chociaż, jak powiedziano, SN był w tym względzie znacznie związany wcześniejszym wyrokiem.

Szkoda, że sprawa nie doczekała się rozstrzygnięcia w formie uchwały. Na koniec swoich rozważań Sąd Najwyższy przytoczył bowiem tezę (nie rozwijaną z uwagi na brak zarzutów w tym zakresie, jak i również z uwagi na ograniczony zakres wyrokowania), że w przypadku rezygnacji z funkcji członka zarządu stosuje się odpowiednio przepisy o wypowiedzeniu zlecenia przez przyjmującego zlecenie. Powoduje to, że w przypadku rezygnacji złożonej „bez ważnego powodu” (za taką należy uznać rezygnację złożoną w celu uniknięcia odpowiedzialności), pod uwagę należy brać także przepis art. 745 § 2 k.c., na podstawie którego rezygnujący jest odpowiedzialny za wywołaną tym szkodę. Powyższy wyrok wart jest zatem odnotowania nie tylko z uwagi na krytyczne i jednoznaczne stanowisko w omawianej kwestii, ale również jako źródło prawnej argumentacji dla wierzycieli upadłych spółek, którzy napotykając problemy z odzyskaniem swoich należności, próbują sięgnąć do majątku ich reprezentantów.

Kancelaria rozwija praktykę transakcyjną, nieruchomościową i okołogiełdową.

Obsługując ponad 100 podmiotów gospodarczych rozwija także praktykę korporacyjną.

Kancelaria Prawa Pracy, FATCA i Prawo Piłki Nożnej to kolejne dziedziny specjalizacji Kancelarii. Kancelaria i jej prawnicy rozwinęli szereg węższych, ścisłych specjalizacji prawniczych, opierając je na dotychczas zdobytym w tego typu sprawach doświadczeniu.

 Do góry