Majestat formy pisemnej

Felieton Michała Tomczaka dla dziennika "Rzeczpospolita" z dnia 20 października 2016 roku.

Od dawna wiadomo, widać gołym okiem, że prawo nieudolnie ściga zmiany, które następują w tak zwanym życiu. Nie wiem, może tak było zawsze, może inaczej nie może być, co najwyżej szybkość zmian potęguje to wrażenie nienadążania prawa za rzeczywistością.

Najbardziej klasyczny przykład który mi przychodzi do głowy to taki, że według moich elementarnych wyobrażeń prawnych z czasów nauki prawa autorskiego taki You Tube narusza wszelkie możliwe prawa autorskie. Okazało się jednak, że potęga internetu, potęga samego narzędzia, a może przede wszystkim agresywna ekspansja ludzkich potrzeb spowodowały, że ostatecznie okazało się, że You Tubie jest w porządku i żadnego prawa nie narusza.

Do dzisiaj nie mogę przestać się dziwić tej bardzo swoistej uległości prawa autorskiego, ponieważ poddawanie kolejnych pozycji spowoduje któregoś dnia, że prawo autorskie w ogóle zaniknie.

Ale – czy istnieje taka alternatywa, zgodnie z którą prawo narzucałoby nowe, „słuszne” zachowania, zanim staną się one co najmniej powszechne? Takie przypadki zdarzają się co najwyżej w wyniku inkorporacji do systemu rozwiązań raczej marginalnych czyli adresowanych do wąskiego grona profesjonalistów, którzy na bieżąco zdobywają informacje co do zmian przyjmowanych w prawie.

Z drugiej jednak strony szerokie zastosowanie poszczególnych nowych rozwiązań musi wiązać się z ich powszechną formalną, prawną i akceptacją. Czyli najpierw praktyka żłobi kanał, powoduje to mnóstwo niepewności i sporów, po czym prawo akceptuje ten kanał i dopiero wtedy staje się on naprawdę masowy.

Od 10 września 2016 roku mamy w kodeksie cywilnym – czyli w całym systemie prawnym – formę dokumentową. Oczywiście, wprowadzenie formy dokumentowej nie powstało w niczyjej głowie jako abstrakcyjny koncept, lecz jest odpowiedzią na rozpowszechnienie różnych form wymiany informacji i oświadczeń, które do tej pory ludność po swojemu nazywała formami elektronicznymi (które, w świetle prawa, oczywiście elektronicznymi nie były), czyli chodzi o tu przede wszystkim o zaakceptowanie powszechnego stosowania poczty elektronicznym czy też przesyłania informacji SMS (short message service).

E-mail bez podpisu elektronicznego nie jest formą elektronicznym. Nazwanie go formą dokumentową, jest bardzo sprytnym zabiegiem intelektualnym, który, jestem pewien, nie od razu zyska akceptację jako oczywistość.

Cokolwiek by jednak powiedzieć, mamy do czynienia z małą rewolucją.

Dotychczas problem z używaniem maila pojawiał się głównie w kontekście możliwości powoływania się na ten środek jako dowód. Sądy przyzwyczaiły się już do traktowania maili jako jeden z dowodów, choć oczywiście wszędzie tam, gdzie wyraźnie zastrzeżona była forma pisemna odwołanie się do maila mogło okazać się chybione, zwłaszcza jako dowód zawarcia umowy.

Teraz jednak forma dokumentowa zostaje zrównana z formą pisemną, przynajmniej formalnie. Forma dokumentowa – to oświadczenie, czyli treść plus nośnik. Jak sprytnie (choć niezgodną z powszechną w tej sprawie intuicją) napisano w uzasadnieniu ustawy taka forma odpowiada oryginalnemu pojęciu dokumentu, które to pojęcie w łacińskiej genealogii wcale nie jest skojarzone z dokumentem na piśmie (lecz raczej z przekazem intelektualnym).

Minie dużo czasu, zanim forma dokumentowa uzyska powszechność obiegu formy pisemnej. Nie mniej jednak zmiana przepisów sygnalizuje, że forma dokumentowa, czyli mailowa (nazwana w Niemczech tekstową) nie jest w niczym gorsza od pisemnej. I to jest prawdą nawet w podstawowym aspekcie bezpieczeństwa.

Email, oczywiście, można dość łatwo podrobić, ale przecież dokument pisemny też można podrobić, bywa on podrabiany i wcale nie zwiększa bezpieczeństwa obrotu.

Zrównanie form nie nastąpi szybko, ponieważ przepisy ogólnie obowiązującego prawa, w tym zwłaszcza prawa pracy powszechnie posługują się formą pisemną, głównie dla celów dowodowych. Dla powszechności formy dokumentowej konieczne więc musi być zastosowanie jej przez ustawodawcę równorzędnie z formą pisemną – to znaczy w tych sytuacjach, w których obecnie przepisy przewidują formę pisemną.

Dotyczy to większości podstawowych czynności w zakresie prawa pracy, które zgodnie z przepisami, wymagają formy pisemnej – przy czym, wobec nie zastrzeżenia rygoru nieważności do tych czynności, forma pisemna zostaje zastrzeżona do celów dowodowych.

Innymi słowy, póki nie zmienią się przepisy szczególne w dziesiątkach różnych ustaw, tak długo forma dokumentowa, czyli mówiąc po ludzku – forma elektroniczna nie będąca formą elektroniczną w rozumieniu przepisów kodeksu cywilnego – będzie formą drugorzędną. Innymi słowy zawarcie umowy o pracę lub jej wypowiedzenie z zastosowaniem emaila będzie czynnością zawartą bez zachowania właściwej formy, i będzie tak tak długo, jak długo szczególny przepis kodeksu pracy nie umocuje w tym zakresie formy dokumentowej.

Oczywiście, nie znam pracodawców, którzy mieliby pomysł na to, by wypowiadać umowę bez zachowania formy pisemnej (nie wiem jak jest w Ameryce, tam na filmach często oglądamy scenę zwolnienia pracownika za pomocą ustnej instrukcji pracodawcy, ale podejrzewam, że to jest taka metafora, bo zaraz potem przychodzą jacyś prawnicy, napisać wypowiedzenie). Takie wypowiedzenie spowodowałoby nie tylko skutki procesowe, czyli dowodowe, ale musiałoby być uznane za wypowiedzeniem niezgodne z prawem. Czyli, w przypadku udowodnienia, skutkujące odpowiedzialności odszkodowawczą pracodawcy.

Czyli, półki co, forma dokumentowa została zrównana z pisemną jedynie formalnie, na użytek majestatycznych przepisów ogólnych kodeksu cywilnego.

 

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

Kancelaria rozwija praktykę transakcyjną, nieruchomościową i okołogiełdową.

Obsługując ponad 100 podmiotów gospodarczych rozwija także praktykę korporacyjną.

Kancelaria Prawa Pracy, FATCA i Prawo Piłki Nożnej to kolejne dziedziny specjalizacji Kancelarii. Kancelaria i jej prawnicy rozwinęli szereg węższych, ścisłych specjalizacji prawniczych, opierając je na dotychczas zdobytym w tego typu sprawach doświadczeniu.

 Do góry