Co spycha nas od wolności do hipokryzji

Felieton Michała Tomczaka dla dziennika "Rzeczpospolita" z dnia 10 listopada 2016 roku (dodatek: Praca i ZUS).

Delegowanie pracowników stało się w Polsce wielkim biznesem, przy czym w pierwszych latach po wstąpieniu do Unii chodziło o pracowników polskich, w tej chwili cały sens biznesowy przedsięwzięcia polega przede wszystkim na delegowaniu pracowników ukraińskich, a może jeszcze innych, ale takich, którzy mają prawo do pracy w Polsce.

Jeżeli mi ktoś powie, że to jest sprzeczne z ideą delegowania to ja na to odpowiem, że sama idea jest tak samo niejasna, jeżeli chodzi o stojące za nią przesłanie jak cała idea Unii Europejskiej. I, że w delegowaniu zawiera się zarówno wielkość jak i małość Unii, a może po prostu różne rozumienie tego samego przez różnych uczestników gry.

Zacznijmy od najwyższego tonu: myśl przewodnia, z którego powstała Unia była wielka, w związku z tym – nie mogła to być myśl ściśle gospodarcza, ponieważ myślenie o pieniądzach popycha ludzi od wielkości do małości. O ile ja dobrze rozumiem Roberta Schumanna, w gruncie rzeczy chodziło o to, żeby, mówiąc metaforą, Niemiec nie miał ochoty zniszczyć miasta we Francji, ponieważ w tym mieście jest dom, który jest jego własnością. Przepraszam, za to nieco prymitywne wyjaśnienie, ale wolność przepływu wszystkiego – czyli idei, kapitału i ludzi  miała zapewnić, by Europejczycy wszędzie w Europie byli u siebie.

Na samej górze piramidy wartości jest zasada swobodnego przepływu pracy w Unii, jeden z fundamentów Unii. W planie indywidualnym ma ona pełen wyraz w prawie przemieszczania się i zatrudniania indywidualnego pracownika w dowolnym państwie Unii. Wiadomo jednak, że wielu ludziom brakuje odwagi, inicjatywy czy wyobraźni, aby indywidualnie przenieść całe swoje życie do innego kraju. Tę lukę uzupełniają firmy, które organizują prace pracowników delegowanych.

Jest rzeczą oczywistą, że firma delegująca pracowników z kraju A, może zarobić na pracownikach delegowanych do kraju B tylko i wyłącznie pod warunkiem, że zatrudni ich najtaniej, jak to możliwe, i oczywiście taniej, niż wynosi wynagrodzenie za taką samą pracę w kraju B.

Jest rzeczą najzupełniej oczywistą, że taki biznes ma sens tylko wyłącznie w relacji między krajami biedniejszym i krajami bogatszymi, tylko bowiem możliwość zarobienia wyraźnie większych pieniędzy uzasadnia pracę z dala od domu. A do tego jeszcze na operacji musi zarobić przedsiębiorca, który delegowanie organizuje.

I to jest rzeczą równie oczywistą, że to co jest głównym motywem biznesu delegowaniowego jest jednocześnie głównym powodem walki z delegowanie ze strony organizacji pracowniczych w krajach, do których pracownicy są wysyłani.

Innymi słowy to, co jest istotą delegowania jest jednocześnie głównym celem ataku ze strony jego przeciwników. Doraźnie bowiem, delegowanie stanowi zagrożenie dla pozycji pracowników w kraju docelowym, ponieważ osłabia ich siłę konkurencyjną wobec przyjezdnych. W długim dystansie delegowanie jest jednym z wielu narzędzi mających prowadzić do wyrównania nierówności gospodarczych i cywilizacyjnych między krajami Unii, co według mojego idealistycznego myślenia, jest w istocie rzeczy najważniejszą, rozumianą historycznie, misją Unii Europejskiej.

Idea podpowiada, że wolny rynek jest dobry i że skorzystamy na tym wszyscy, ale podstawowy interes poszczególnych, zwłaszcza zamożnych krajów, które są standardowo krajami przyjmującymi każe się przed delegowaniem bronić.

Stąd ta cała schizofrenia wokół delegowania. Na gruncie obowiązujących przepisów mnożą się sprzeczne interpretacje a interesy polityczne realizowane są pod pozorem stosowania rozwiązań prawnych. Nie ma nic gorszego dla prawa, niż występowanie w takiej fałszywej, czy też pozornej roli.

Teoretycznie delegowanie zostało wymyślone jako narzędzie wspierania realizacji biznesu. Tak oto firma X z kraju A zawiera umowę na realizację kontraktu budowlanego w kraju B. Albo – firma X z kraju A, ma swój oddział w kraju B i wysyła do niego pracownika. Przepisy o delegowaniu pomagają rozstrzygnąć, jak traktować tego pracownika. Ale przecież od dawna już wiemy, że to nieprawda, że w delegowaniu nie ów kontrakt jest celem biznesu i wykorzystywania przepisów, że delegowanie stało się biznesem samym w sobie.

Wszelkie manipulacje związane z interpretacją przepisów opierają się na odrzuceniu tej oczywistej prawdy. Stąd przepisy mające uchylić tak zwane fikcyjne delegowanie, czyli zdemaskować fakt, że delegująca firma w istocie rzeczy żadnej innej działalności w kraju wysyłającym nie prowadzi, że jej celem jest właśnie zatrudnienie i wysłanie pracowników za granicę. I że to jest istota prowadzonego przez nie biznesu, nie zaś – uzupełnienie czy wsparcie dla innego, „rdzennego” biznesu.

Każda fikcja prawna będzie prowokowała sprzeczne interpretacje i dziesiątki pomysłów na ominięcie przepisów. Najbardziej szkodliwy skutek takiej sytuacji jest oczywiście, taki, że nikt już nie wie do końca o co w tym wszystkim chodzi, co jest legalne a co nie. A zwłaszcza – sytuacja taka jest dosłownie uniwersytetem omijania i lekceważenia prawa.

To nie tyle jest problem niełatwy do rozwiązania, ile jest to problem w sensie filozoficznym nierozwiązywalny. Warto jednak pamiętać, że delegowanie jest tylko jednym z narzędzi wspierających wolność przepływu ludzi w ramach Unii. Pracownicy mogą przemieszczać się i w większości przypadków zatrudniać bez żadnych formalnych ograniczeń, na jakich opiera się unijny system delegowania.

Kluczem jest więc powinno być przestrzeganie pracowniczych przepisów ochronnych w kraju przyjmującym a nie to, co w kraju delegowania robi firma delegująca. Bo ta część przepisów unijnych spycha system delegowania w stronę hipokryzji i oddala od wyjściowej, wielkiej idei wolności. 

 

Michał Tomczak

Zajmuje się zarządzaniem projektami prawniczymi, transakcjami, w tym zwłaszcza nieruchomościowymi; specjalizuje się także w prawie sportowym, w ochronie danych osobowych i w innych specjalistycznych dziedzinach prawa korporacyjnego.

Czytaj dalej...

Kancelaria rozwija praktykę transakcyjną, nieruchomościową i okołogiełdową.

Obsługując ponad 100 podmiotów gospodarczych rozwija także praktykę korporacyjną.

Kancelaria Prawa Pracy, FATCA i Prawo Piłki Nożnej to kolejne dziedziny specjalizacji Kancelarii. Kancelaria i jej prawnicy rozwinęli szereg węższych, ścisłych specjalizacji prawniczych, opierając je na dotychczas zdobytym w tego typu sprawach doświadczeniu.

 Do góry